reklama
Biblioteka Wiedzy poleca
Office 365 - podręcznik użytkownika
Ta książka pokaże Ci, jak wykorzystać chmurowe przetwarzanie danych - a konkretnie Office 365 - aby robić więcej, współpracować łatwiej i działać...
pobierz »
Jak zwiększyć wydajność infrastruktury serwerowej oszczędzając czas i pieniądze? Nowoczesne rozwiązania serwerowe
Niniejszy dokument ma na celu zaprezentowanie sposobów na poprawę funkcjonowania i efektywności działania infrastruktury serwerowej w firmie lub...
pobierz »
Dlaczego warto korzystać z Office 365?
Jakie funkcje i możliwości Microsoft Office 365 decydują o tym, że warto wybrać to rozwiązanie zamiast tradycyjnego pakietu Office i rozwiązań...
pobierz »
As i blotki
1 stycznia 2006
Marek Czapelski Po raz pierwszy premiery urządzeń wielofunkcyjnych i drukarek z tymi samymi mechanizmami odbywają się jednocześnie. Ta swoista nobilitacja kombajnów kończy się na części drukującej i już nie obejmuje skanerów.PC World — Do wyjątków zaliczają się urządzenia wielofunkcyjne, w których nie montuje się najtańszego i najprostszego skanera. Jest w takim działaniu nawet element racjonalności. W skanerowych konstrukcjach nie ma "średniej klasy". Do wykonania skanów biurowych nie potrzeba wielkiej rozdzielczości i czułości. Nawet digitalizację fotografii można zrobić na niezbyt dobrym urządzeniu, chociaż powinno mieć dynamikę wystarczającą do zapisania zarówno szczegółów w pełnym słońcu, jak i słabo naświetlonych w głębokim cieniu. Ten zakres jest ograniczony nie tyle tematem zdjęcia, ile możliwościami jego utrwalenia na papierze. Ani w ciemni fotograficznej, a tym bardziej na drukarce nie uzyska się dużych kontrastów, więc nie ma potrzeby wymagać od skanerów do takich materiałów większej dynamiki. Zamiast tej cechy bardziej w domowym skanowaniu przyda się wierne oddanie kolorów. Podsumowując, dobra kolorymetria, prawdziwe, a nie deklarowane sześć bitów głębi koloru na każdą z trzech składowych RGB i rozdzielczość 600 punktów na cal w zupełności wystarczą.
Biurowe cechy Sagema: karta identyfikacyjna i miniklawiatura. Do drugiej grupy należą urządzenia do slajdów i negatywów. Tak się składa, że te oryginały mieszczą w sobie znacznie większą głębię tonalną, do której wydobycia potrzeba dużo czulszego urządzenia. Jeszcze niedawno był to zakres poza zasięgiem możliwości skanerów płaskich, tylko specjalne modele bębnowe mogły podołać tak wysokim wymaganiom. Na dodatek oba rodzaje oryginałów będą powiększane, więc skaner musi mieć zapas rozdzielczości do wykorzystania na ten cel. Podsumowując, urządzenie do takich materiałów powinno wiernie oddawać kolory, dysponować fizyczną, a nie "interpolowaną" rozdzielczością kilku tysięcy punktów na cal, wreszcie wykazywać się kilkadziesiąt razy większą czułością. Do tego mieć drugie źródło stabilnego światła. Z powodu tak bardzo odmiennych wymagań między jednym a drugim rodzajem skanerów zieje technologiczna pustka. Nie powinno być urządzeń średniej klasy, bo brakuje oryginałów, do których "średnie" cechy byłyby przydatne. Słaby skaner z przystawką do slajdów jest raczej marketingowym wybrykiem niż sensowną propozycją.
Rewolucja w tańszych modelach Canona. Zamiast głowicy zintegrowanej mamy takie naboje, jak w HP czy Lexmarku. Dość długo producenci kombajnów wielofunkcyjnych nie mogli się zdecydować na połączenie dobrej drukarki ze skanerem wyższej klasy. Nie powstrzymywały ich powody techniczne, a przecież drukarkowi potentaci, Epson, HP czy Canon dysponują także najlepszymi skanerami. Pierwszy zdecydował się Epson, jego model RX600 opisywaliśmy w poprzednim teście (PCWK 4/2005), po nim Canon (MP 760) i HP, który postanowił wejść jeszcze mocniej. Zamiast dołożyć dobry skaner do jednej z produkowanych drukarek, wprowadził całkiem nowy mechanizm druku, którym zaatakował jednocześnie na obu frontach: modelem 8250 wśród drukarek i kombajnami 3210 i 3310. Zamontowany w nich skaner 4800 dpi z nieruchomym oświetleniem w pokrywce nie jest najlepszy, ale sprawdziliśmy, radzi sobie z negatywami i slajdami dużo lepiej od popularnej na naszym rynku chińskiej tandety.
Opłacalność Bardziej techniczny charakter mają zmiany w mechanizmach druku. Tu sensacją jest nie tylko nowa konstrukcja z HP, ale i niespodziewana decyzja Canona na temat zasilania w atrament tańszych modeli. Zamiast stałej głowicy i wymiennych pojemników z tuszami będziemy mieli te elementy połączone w całość, tak jak w Lexmarkach i HP. Komplet składa się z trzech nabojów i dwóch gniazd w drukarce. Jedno okupuje pojemnik z trzema kolorami CMY, do drugiego konkurują czarny pigment z zestawem fotograficznym. Nie należy zapominać, że takie trójpojemnikowe konstrukcje są mniej oszczędne, zużycie jednego koloru czyni cały nabój, a z nim pozostałą dwójkę nieprzydatnym. Mamy kolejny przykład drukarkowej globalizacji i upodobnienia. HP produkuje nowe głowice metodą litograficzną, tak jak procesory, na wzór Canona, który też korzysta z rozwiązań wymyślonych przez konkurenta. Być może, podział na mechanizmy tanie z wymienianymi głowicami i droższe ze stałymi utrwali się na dłużej. Canon MP 150 należy do pierwszej, MP 500 do drugiej grupy. Porównanie cen modeli i kosztów atramentu umieszczonych w tabeli jest wystarczająco wymowne i nie wymaga dodatkowego komentarza.
Alchemia
Ocena końcowa Canon i HP przechodzą okres wymiany tuszów na generację mniej płowiejącą. Canon robi to bardziej zdecydowanie, HP zamierza utrzymać koegzystencję dwóch rodzajów atramentu. To decyzja wymuszona, bo jeden z nich schnie za wolno w stosunku do przyspieszonego tempa druku. Tytuł najszybszej drukarki fotograficznej, który przydzieliło sobie HP za modele 3210, 3310 i 8250, ma również takie skutki. Należy bardzo uważać, bo do różnych tuszów są przeznaczone inne papiery. W konsekwencji niedopasowania jednego z drugim atrament może się zbierać w większe niewysychające krople, a taki wydruk nadaje się tylko do kosza. Problem jest na tyle istotny, że HP postanowiło na rewersie oznaczać nośniki specyficznym dla nich kodem kreskowym, a drukarki wyposażyło w odpowiedni czytnik. Dopóki magazyny nie pozbędą się starszego papieru bez tego znaku, można oczekiwać sporego zamieszania.
HP 3210. Stacjonarne kałamarze, giętkie przewody i niewymienialna głowica. Duża szybkość i tani druk. Kolejne, bardziej odporne pokolenie atramentu wprowadzono także do kombajnów Epsona. W wypadku tego producenta również mamy duże zamieszanie z kompatybilnością papieru, ale po pierwsze, tusze pigmentowe nie mają aż tak dużych wymagań i sprawdzają się dobrze także na tańszym nośniku, a po drugie, konsekwencje pomyłki mniej rzucają się w oczy. Do kombajnów Epsona mamy stale te same zastrzeżenia. Producent wytwarza bardzo dobre skanery CCD i jeśli trzyma się tej technologii - lokuje się w czołówce testu. Od czasów, kiedy zaczął wbudowywać tańsze skanery CIS, zamyka tabelę wyników. Wolnego druku i słabego skanera nie da się nadrobić jakością, dobrą ekonomią ani OCR-em.
Udany debiut
Po Brotherze pojawił się kolejny debiutant w branży kombajnów atramentowych. W przeciwieństwie do poprzednika Sagem prochu nie wymyślił, a oparł się na dobrze znanych rozwiązaniach Lexmarka. W konstrukcji jest też wiele z biurowych doświadczeń Philipsa. Urządzenie zabezpieczono przed nieuprawnionym dostępem za pomocą specjalnej karty. Oprócz części cyfrowej na klawiaturze jest też pełny zestaw znaków alfanumerycznych. Negatywne wrażenie sprawił sterownik do części skanującej, który ascetycznymi możliwościami bardziej przypominał ubogie WIA z systemu Windows niż TWAIN, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
Hewlett-Packard Photosmart 3210
HP zdobyło się wreszcie na kombajn fotograficzny mogący skanować i drukować slajdy oraz negatywy.
Pośpieszny
Nowy mechanizm drukujący przede wszystkim przyśpiesza tempo pracy. Do tej pory głowice HP ustępowały canonowskim liczbą dysz, a w konsekwencji tempem druku. Nic dziwnego, że HP sięgnął po technologię stosowaną przez konkurenta. Nowa głowica ma sześć sekcji po 650 dysz w rozdzielczości 1200 dpi do każdego koloru i wystrzeliwuje krople pięciopikolitrowe z częstotliwością 24 i 36 (czarny) kHz. Zdecydowano się na czerń rozpuszczalnikową, na czym straciła jakość druku tekstowego. Łącznie 3900 dysz to mniej niż w najlepszych modelach Canona, ale większe krople pozwalają zapełnić szybciej tę samą powierzchnię, dlatego Photosmarty z nowym systemem HP nazywa najszybszymi drukarkami fotograficznymi na świecie. Odpowiednie parametry to 32 strony w czerni i 31 w kolorze oraz pocztówka na najlepszym papierze w ciągu 80 sekund.
Informacje HP, tel. (22) 5657700, www.hp.com.pl
Cena 1349 zł
Canon MP 500
Producent zestawił wyjątkowo dobrą drukarkę z ledwie poprawnym skanerem.
Powoli i dokładnie
Jakość druku okazała się najsilniejszą stroną Canona. Najlepsza fotografia, najdokładniej oddane szczegóły, wreszcie najlepsza czerń "wyszły spod dysz" MP 500. Tylko równowaga kolorów była nieco zachwiana w stronę czerwieni. Lepiej zbilansowane były tylko wydruki Photosmarta 3210. Jak się spodziewaliśmy, tempo druku odpowiadało strukturze dysz i wielkości kropli. W czerni wygrywał Canon, w kolorze Photosmart.
Przyczyną przegranej tego modelu stał się nie najlepszy skaner. Pracował prawie dwa razy wolniej i wyraźnie gorzej. Spore szumy i kłopoty z bilansowaniem szarości to największe wady urządzenia.
Informacje Canon, tel. (22) 5723010, www.canon.pl
Cena 1049 zł
Hewlett-Packard Photosmart 2575
W porównaniu z poprzednim modelem najbardziej zmieniły się: cena, wymiary i waga.
Niższy wzrost urządzenie zawdzięcza głównie nowemu skanerowi. Chociaż wybrano czujniki CCD, to dzięki odmiennej, "zredukowanej" optyce ramię nie musi być tak grube, jak w innych konstrukcjach z tym samym rodzajem sensorów. Obniżeniu wzrostu pomogło także zmniejszenie pojemności podajnika papieru do 100 kartek. Kombajn jest, oczywiście, przystosowany do druku zdjęć bez komputera z karty pamięci albo cyfrówki przez złącze PictBridge. Wyświetlacz pomaga sterować urządzeniem i może być od biedy wykorzystany do podglądu zdjęć, a nawet ich retuszowania.
Mocna trójka
Photosmart 2575 skończył testy na pewnym trzecim miejscu. Nie wmieszał się do walki prowadzącej dwójki, nie był też zagrożony spadkiem na dalsze miejsce. Jakości druku pomogło żonglowanie nabojami i dobieranie optymalnej konfiguracji do rodzaju tematu. Skanowanie wypadło ponadprzeciętnie, ale bez rewelacji zarówno pod względem tempa, jak i jakości. Możliwości urządzenia kończą się na skanowaniu niezbyt trudnych fotografii. Zastrzeżenia budzi rozpoznawanie tekstu. Stosowany przez HP ReadIris jeszcze raz przegrał z FineReaderem.
Informacje HP, tel. (22) 5657700, www.hp.com.pl
Cena 899 zł
Lexmark P4350
Największymi atutami P4350 są wysokie tempo pracy i umiarkowane koszty druku.
Dla niewtajemniczonych
Automatycznie w urządzeniu P4350 rozpoznawany jest rodzaj podawanego papieru. Także głowice po wymianie tuszu dostrajają się same. Jakość druku jest dostateczna do tekstu i grafiki. Na fotografiach nieźle oddane są kolory, gorzej szczegóły. Warto zwrócić uwagę na ekonomiczne walory kombajnu. Jego cena i koszt strony kolorowej zaliczają się do najniższych. Jak zwykle u Lexmarka, sterowniki są bardzo łatwe w użyciu, a instrukcje wyświetlane na panelu LCD towarzyszą wielu czynnościom. Kombajn nie tylko zdobył wyróżnienie za ekonomię, ale także uzyskał czwarty wynik testu, minimalnie lepszy niż rezultaty całej grupy urządzeń z podobnymi ocenami.
Informacje Lexmark , tel. 0801305801, www.lexmark.pl
Cena 419 zł
Podsumowanie
Poza jedną czy dwiema, licząc osobno wersję z faksem, zupełnie nowymi konstrukcjami w asortymencie HP zaszły także inne zmiany. Pisaliśmy już o wymianie generacji tuszu na nowy, oznaczony symbolem Vivera, oprócz tego zmianą najbardziej rzucającą się w oczy jest obniżenie części skanujących. Nie oznacza to żadnej unifikacji wysokości, w droższych modelach dalej montuje się skanery lepsze.
W dalszym ciągu HP prowadzi swego rodzaju politykę kastową, mieszając marketing do kwestii technicznych. Produkuje naboje większe i mniejsze, ale wybór mają tylko właściciele droższych modeli. Tańsze nie współpracują z większymi kałamarzami, a w konsekwencji użytkownik złapany na tę wędkę musi zadowolić się pojemnikami mniejszymi, mniej efektywnymi. W ten sposób spłaca kredyt zaciągnięty podczas zakupu drukarki. Albo ucieka się do tańszych tuszów tzw. alternatywnych producentów.
Po udanej wymianie generacji atramentów w tym roku Lexmark raczej drobi w miejscu niż rusza do przodu. Mamy kilka nowych modeli, ale różnice między nimi są minimalne. Jeden z nich, z braku czarnego tuszu nieprzydatny do druku tekstowego, nazwano fotograficznym, drugi jest tańszy, ale ma mniejszy wyświetlacz LCD itd. Właśnie ten drugi, P4350, był tym razem przedmiotem testu. Słabszy skaner, ale szybka drukarka pozwoliły mu zdobyć czwarte miejsce w ogólnej klasyfikacji. Dzięki umiarkowanej cenie i niskim kosztom druku został rekomendowany do tytułu najbardziej opłacalnego urządzenia.
Ze sporą stratą do lidera, ale i dużą przewagą nad pozostałymi zakończył testy Canon MP 500. Wygrał tylko w jednej, ale ważnej konkurencji ń jakości druku. Jednopikolitrowa kropla i rekordowa rozdzielczość pokazały swą siłę.
Test wygrała konstrukcja najbardziej oryginalna. Na 20 punktowanych konkurencji Photosmart 3210 zwyciężył w kilkunastu, a w pozostałych nie spadł poza podium. Nigdy dotąd zwycięstwo nie było tak wyraźne.
Komentarze
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA








wydrukuj