reklama
Biblioteka Wiedzy poleca
Zarządzaj swoją firmą lepiej
Czołowe przedsiębiorstwa wybierają wszechstronną platformę wspomagającą ład
korporacyjny, zarządzanie ryzykiem i dostosowywanie się do...
pobierz »
W poszukiwaniu rynków
13 grudnia 2005
Jarosław Ochab O zagranicznych planach Comarchu i perspektywach działania polskich firm IT na arenie międzynarodowej, rozmawiamy z prof. Januszem Filipiakiem, prezesem zarządu Comarch SA.
Janusz Filipiak: Za granicą rozpoczęliśmy sprzedaż naszego systemu lojalnościowego. Wdrażamy już to rozwiązanie u klienta międzynarodowego - Niemcy, Francja, wkrótce Stany Zjednoczone. Następna grupa produktów to system ECOD - jako operator jesteśmy obecni w Rosji, chcemy także wejść do Czech i Słowacji. Jeżeli chodzi o nasze systemy zarządzania aktywami - oprogramowanie Orlando - widzimy zainteresowanie w Rosji, a także innych krajach Europy Środkowo Wschodniej. Rozwiązania ERP (CDN XL) zamierzamy sprzedawać w Niemczech. W Europie Zachodniej chcemy ponadto oferować usługi outsourcingowe.
Wspominał Pan, że jedną z istotnych korzyści integracji z Unią Europejską jest możliwość udziału polskich firm w projektach badawczych, współfinansowanych z budżetu UE.
W tym roku Comarch osiągnie łącznie ok. 14,5 mln zł dofinansowania z tego tytułu. Z rozmaitych źródeł - funduszy strukturalnych w Polsce, w Niemczech. Przykładowo, jesteśmy koordynatorem europejskiego projektu stworzenia systemu wykrywania nadużyć we wszelkich systemach gospodarki elektronicznej. To jest projekt badawczy, który ma się przerodzić w projekt produkcyjny. Technologie, które zostaną w jego ramach stworzone znajdą zastosowanie w produktach Comarchu - np. systemach billingowych, lojalnościowych, rozwiązaniach dla bankowości elektronicznej. Projekt realizowany jest w międzynarodowym otoczeniu, co ma wpływ na lepszą rozpoznawalność naszej marki. To kolejna korzyść.
Musimy, chcemy i mamy możliwość pozyskiwać środki z Unii Europejskiej, żeby finansować rozwój nowych produktów. Marże ze sprzedaży istniejących rozwiązań kurczą się. Nie tylko dla Comarchu, ale dla wszystkich firm europejskich - producentów oprogramowania czy elektroniki. Unia Europejska doszła do wniosku, że jeśli firmy z obszaru UE mają konkurować z dostawcami z Azji czy Ameryki, to tego typu dofinansowanie musi istnieć. Przy spadających marżach firmy które produkują, nie udźwignęłyby ciężaru tej produkcji. Jest to swoistego rodzaju dopalacz. Wszystkie firmy europejskie, które prowadzą produkcję mogą i powinny z tego korzystać.
Dostawcy IT od zawsze narzekają na kurczące się marże...
Na podstawie różnych raportów analitycznych i własnych doświadczeń widzimy, że cena za tzw. "osobodzień informatyka" systematycznie spada od trzech, czterech lat. Cena za usługę informatyczną spada teraz globalnie - w Unii Europejskiej czy Stanach Zjednoczonych. Podam przykład - szukamy pracowników np. we Lwowie. Zatrudniamy informatyka, który na początku niewiele umie. Po jakimś czasie zdobywa trochę więcej doświadczenia i wtedy jego zarobki wynoszą ok. 300 - 400 dolarów. Po roku, dwóch będzie umiał tyle samo co Polacy, Niemcy czy Amerykanie i jednocześnie jego zarobki pójdą do góry. Jednocześnie podaż pracowników z Ukrainy i nasze presja na Zachód powoduje, że płace w Europie Zachodniej spadają. Na skutek globalnej konkurencji informatyk w Chinach, Korei, Polsce, Hiszpanii, Francji czy USA będzie zarabiał tyle samo. Jesteśmy w fazie dochodzenia do tej sytuacji.
Czy proces offshoringu będzie miał się gdzie przesunąć?
Niedługo już raczej nie. Samo posiadanie zasobów ludzkich - i to tańszych - przestaje być trwałym czynnikiem przewagi konkurencyjnej. To może być rok, dwa, trzy.
Czy mnożenie przez Comarch zagranicznych centrów rozwoju przekłada się na jakieś bardzo wymierne korzyści - takie których nie można osiągnąć w Polsce?
Koszt pracownika ujednolica się wszędzie. Tak wiec głównym założeniem biznesplanu nie jest to, że we Lwowie czy Wilnie jest tańsza praca. Po prostu szukamy diamentów i te "złoża" muszą być rozległe. Jeśli ktoś chce mieć dobrych ludzi to musi ich wykształcić. Zacząłem budować firmę z grupą dziesięciu studentów. Większość z nich jest w tej chwili menedżerami wysokiego szczebla. Każdego pracownika trzeba wychować, nauczyć, wdrożyć. Uważam, że takie podejście jest elementem przewagi Comarchu. Jest to jednocześnie elementem, który można postrzegać jako czynnik ryzyka, bo są to duże koszty.
Na czym polega przedsięwzięcie w Dreźnie?
W Dreźnie chcemy mieć ludzi, którzy będą naszymi wdrożeniowcami, konsultantami, programistami lokalizującymi rozwiązania Comarchu na rynek niemiecki. Jeśli chcemy poważnie myśleć o działalności w Niemczech to musimy zatrudniać Niemców, aby zapewnić klientom należyty poziom obsługi. W Dreźnie dzięki współpracy z Uniwersytetem Technicznym na stażach mamy teraz 17 osób - studentów oraz absolwentów. Z tej grupy ok. 8 osób znajdzie zatrudnienie w tamtejszym oddziale Comarchu, m.in. przy lokalizacji i wdrażaniu oprogramowania CDN XL. W Dreźnie chcemy też rozwijać część produktów billingowych. Przygotowujemy z tamtejszym Uniwersytetem Technicznym także pierwsze projekty badawcze. Na razie jest zbyt wcześnie aby mówić o szczegółach.
Komentarze
- Liczba zatwierdzonych komentarzy (5) |
- dodaj komentarz |
- zobacz wszystkie
ja
- ocena: brak oceny
- IP: 193.219.28.146
- 13-12-2005, 16:28
no
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA








wydrukuj